Felieton: Kto jest prowokatorem?

Posted by in Felieton

          To, co ostatnimi czasy dzieje się na świecie, przeraża zapewne nie tylko mnie, ale również innych, racjonalnie myślących ludzi. Nienawiść, żądza władzy i bezwzględność wdarły się w nasze kręgi – kręgi społeczeństwa europejskiego.         

        Absolutnie nie mam na celu ubliżania innych wspólnot, wyznań religijnych czy kulturowych lub oceniania ich stricte pod względem osobistym.Chciałabym się skupić na stylu ich życia na obcej ziemi, którą jest dla nich Europa. Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że internalizacja w przypadku ludzi wyznania islamskiego nie jest w żadnym stopniu respektowania. Ba! Mogę śmiało przyznać, że nie została podjęta nawet najmniejsza próba dojścia do chociażby małego konsensusu. Być może spowodowane jest to tak wielką różnicą pomiędzy dwiema religiami, dodatkowo w dalszym ciągu dość mocno przeraża niektórych katolików. Zastanawiamy się, jak można być tak oddanym i tak podporządkowanym w imię wiary, a jednocześnie czynić tyle zła. Abstrahując całkowicie od różnorakich poglądów zarówno religijnych jak i politycznych oraz zrzucania winy na osoby rzekomo odpowiedzialne za obecność wyznawców Islamu w Europie. Wiadomo, ocenę tej sytuacji każdy ma swoją, jednak wydaje mi się, że należy spojrzeć nie w przyszłość lecz zrobić mały krok w tył i odpowiedzieć sobie na pytanie: W jaki sposób to się zaczęło?
          Większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, nie zna genezy konfliktu. Każdy zamach – czy chociażby jego próba – wywodzi się ze sporu, który na chwilę obecną przerodził się w konflikt międzynarodowy i międzywyznaniowy. Wersji jest zapewne wiele, ale czy w którejś z nich to Europa jest głównym prowodyrem? To przez Europejczyków  i ich działania – zarówno polityczne jak i społeczne – narodziła się ta nienawiść, chęć zabijania, niszczenia i śmiało mogę powiedzieć, że nawet zagłady. Tak działa instynkt człowieka. Na początku najlepiej wyeliminować przeciwnika, który może nie jest do końca najsłabszym ogniwem, jednak wyraził aprobatę na zbliżenie się i poznanie jego słabych punktów. Ludzie podejmują z reguły negatywne działania względem osób, instytucji, państwa, wtedy, gdy czują się w miarę pewnie. Tak też było w tym przypadku. Niewątpliwie jest to bezpośrednio kierowane w stronę Francji i całego narodu francuskiego. Odkąd pamiętam w naszym społeczeństwie istnieje powiedzenie:

„W dzisiejszych czasach ciężko jest spotkać białoskórego Francuza, bądź takiego, który nie chodzi z turbanem na głowie”.

Mimo iż jest to trywialne, niestety jest prawdą. Naród francuski przez swoją nieuwagę i w jakimś stopniu niedopilnowanie, dopuścił do tego, że napływające narody poczuły się na tyle swobodnie, by dopuścić się takich czynów.
Oczywiście nie chcę tutaj nikogo obarczać winą, bo osobiście bardzo współczuję wszystkim mieszkańcom zarówno Paryża jak i całej Francji, jednak uważam, że każdy człowiek powinien zachować pewien dystans. Dystans nie stricte do wyznawców Islamu, ponieważ nie możemy szufladkować ludzi w ten sposób: „Nosi turban, wierzy w Allaha, to na pewno terrorysta”. Chodzi o ograniczone zaufanie względem każdego aspektu, który jest sprzeczny z naszymi wyznaniami czy przekonaniami. Jednak jeśli wyrazimy chęć poznania i nie dopilnujemy swoich racji, musimy liczyć się z konsekwencjami, które mogą zmienić całe nasze życie.

 

K. Ziaja